Roztargniona Chibi

Dzień zapowiadał się spokojnie. Słońce mocno grzało, a dzieci biegały i bawiły się w ganianego, chowanego lub próbowały wymyślić własną oryginalną zabawę. Jednak nie wszystkie dzieci bawiły się spokojnie, a mianowicie była to mała czerwonowłosa dziewczynka o słodkim imieniu Chibi Chibi. Ta z pozoru grzeczna i miła osóbka potrafiła wplątać się w nie małe kłopoty lub zajść komuś za skórę. Zawsze wszędzie było jej pełno. Jednak dzisiaj siedziała spokojnie. Jej duże błękitne oczka skupiły się na białej kartce papieru. Swoim długopisem w czerwonej oprawie i wypełnionym czarnym tuszem zaczęła się bawić. Powodem jej dziwnego zachowania był zjazd rodzinny, który co miesiąc odbywał się u kogoś innego dzisiaj jednak miał się odbyć w domu lidera trzech gwiazd czyli Seiy Kou przez co Chibi musi ułożyć plan psikusów i żartów. Westchnęła wena jak na złość nie chciała przychodzić, a przecież była znana w rodzince jako wilk w owczej skórze. Spuściła głowę, odłożyła notes na pobliski stolik i ze zrezygnowaniem udała się do swojego pokoju. Nim jednak się tam udała skierowała swoje kroki do kuchni po coś dobrego.

,, Może dlatego że jestem głodna i przez to wena mnie opuściła”- próbowała sobie wmówić choć wiedziała że to kiepska wymówka. Stanęła przed lodówką po czym ociężale ją otworzyła. Wyjęła karton mleka, ale kiedy chciała przelać białą ciecz do szklanki leżącej na drewnianym stole jak na złość nic nie chciało wypłynąć jedynie trzy krople mleka. Dziewczynka energicznie potrząsnęła kartonem lecz nic. Zła wyrzuciła pudełko do kosza przez co w roztargnieniu zahaczyła łokciem o sok pomarańczowy, przez co ciecz rozlała się na podłogę. Jednak niem tego złego co by na dobre nie wyszło i kryształ w którym był sok nie stłukł się. Czerwonowłosa szybko podniosła przewrócone naczynie i szybko poszła po żółtą ściereczkę by zetrzeć z ciemnej podłogi lepki płyn. W końcu po paru minutach sprzątania wstała z klęczek i odłożyła na miejsce ściereczkę. 

,, Ten sok miał być na wieczór, a nie wędrować teraz w kanałach. I co ja teraz zrobię?”- myślała gorączkowo aż w końcu przyszedł jej do głowy pewien szalony pomysł. Podeszła do szuflady gdzie jej mama zawsze chowała składniki do różnych ciast, ciasteczek i wiele innych wypieków szukanie odpowiedniej rzeczy nie zajęło jej dużo czasu.

,,Dobrze że mama kupiła o jedną więcej”- ucieszyła się w duchu i wsypała całą zawartość opakowania, po czym zaczęła czytać instrukcję  pod tytułem: ,,Jak zrobić galaretkę?”. Po jej przyrządzeniu postanowiła na dosłownie kilka minut odstawić ją do lodówki. Przysiadła przy stole i zaczęła myśleć na tym jaki może wymyślić jakieś spiski. Po jakimś czasie żmudnego myślenia zasnęła z głową opartą na rączkach.

Kilka godzin po…

Ze słodkiego snu wybudziło ją szturchnięcie. Z grymasem niezadowolenia na twarzy zaczęła powoli otwierać oczy.

-Chibi co ty tu jeszcze robisz niedługo przyjadą goście?- piękny męski głos zaczął powoli dochodzić do uszu czerwonowłosej dziewczynki, która dopiero po dłuższej chwili zrozumiała ich znaczenie. Jej oczy rozszerzyły się w zdziwieniu i z małym lękiem spojrzała na zegar ścienny. Przestraszona że z niczym nie zdąży rzuciła szybkie dziękuję i w tempie rajdowcy pobiegła szybko na  górę zapominając o ,,soku” zostawionym w lodówce. Zaczęła szybko sprzątać i jednocześnie przygotowywać się do uroczystości nie zauważywszy że jej chomik Alvin uciekł z klatki.

-Żebym tylko zdążyła, żebym tylko zdążyła…- mamrotała w kółko przekładając coś z miejsca na miejsce w końcu odetchnęła. Skończyła w samą porę ponieważ usłyszała dźwięk dzwonka na dole.Kiedy zeszła na dól wszyscy byli już dużym pokoju tylko srebrnowłosy Hiro został w holu czekając na nią nonszalancko oparty o ścianę w kolorze kremu na widok swojej kuzynki ożywił się.

-Mam nadzieję że się nie zawiodę.- posłał jej diabelski uśmieszek, ona tylko głośno przełknęła ślinę gorączkowo myśląc

,, Co ja teraz zrobię!!!!”- weszła do pokoju gdzie wszyscy na nią czekali. Po po przywitaniu się ze wszystkimi zasiadła na swoim miejscu. Niestety nie mogła przestać trząść rękoma więc nie wychylała ich ze stołu.

-To może ja je naleję soku. Kto chce?- zaczął Yaten biorąc do ręki zimny napój po który zgłosiło się tylu chętnych malców. Oczy czerwonowłosej rozszerzyły w przerażeniu. Już chciała krzyknąć nie, wiedziała bowiem jak wujek potrafi się wściekać jeżeli ktoś mu zniszczy ubranie. Mężczyzna chciał zacząć od napełnienia swojej szklanki lecz gdy przechylił dzbanek napój nie chciał wypełnić jego szklanki. Zdziwiony potrząsną nią energicznie, jednak sok jak stał tak stał. Każdy widząc jak Yaten szarpie się męczy i sapie potajemnie chichrali, lub tłumili swój śmiech kaszlem.

-Daj Yaten bo się zasapiesz.- brunet wstał ze swojego krzesła. Chciał wyciągnąć bratu naczynie lecz ten zrobił szybki unik przez co galaretka wyleciała z kryształu wprost na jego twarz. Teraz nikt nie krył już swojego śmiechu nawet nasza winowajczyni. Wściekły srebrnowłosy powoli odłożył dzbanek na miejsce i wściekłym swoje wściekłe spojrzenie na Chibi Chibi. Kiedy chciał zrobić krok w jej stronę nieoczekiwanie zgasło światło. Wszystko ucichło. Tak doskonałą ciszę jednak przerwał krzyk narzeczonej Yaena- Minako. 

-Szczuuurrrr!!!!!- krzyknęła na całe gardło po czym wskoczyła na srebrnowłosego. Ten natomiast  na pobliską kanapę. Zaalarmowani tym wszyscy weszli na swoje krzesła. Najbliżej znajdująca się przy Chibi Chibi kuzynka Mai odezwała się do niej.

-Chibi co to ma być i skąd wzięłaś szczura?!- słychać było w jej głosie że ledwo powstrzymuje się od pisku.

-Ale to nie ja.Wiesz dobrze że nie lubię szczurów tak samo jak ty.- odpowiedziała modląc się w duchu, aby to wszystko się jak najszybciej skończyło. Zapanowała grobowa cisza w której dało się słyszeć ciche kroki nieproszonego gościa. Nagle świecące oczka gryzonia pojawiły się na stole. Mai ledwo panowała nad sobą żeby nie krzykną na całe gardło. Nagle Chibi Chibi przekręciła lekko głowa w bok. Coś jej nie pasowało w tym ,,szczurze”. Powoli, acz pewnie zaszła z krzesła i podeszła do intruza.

-Co ty robisz Chibi ?! Natychmiast uciekaj od niego- usłyszał piskliwy głos swojej mamy, na co w odpowiedzi uśmiechnęła się chytrze.

-Nie wiedziałam że mam rodzinkę z takim cykorem, no żeby bać się Alvina?- zaczęła ironizować i kręcić ze zrezygnowaniem głową.

-Ten szczur ma imię?!- krzykną Yaten stojący na kanapie.

-Nie obrażaj Alvina. On jest chomikiem.- wzięła na ręce zwierzaka po czym wyszła z pokoju. Nie minęło kilka minut, a światło pojawiło się na nowo, a wraz z nim salwa śmiechu, kiedy zobaczyli nawzajem swoje pozy obronne przed rzekomym ,,szczurem”  

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s